Bikijada – Šestanovac

Bikijada – walka byków – to jedna z wielu bałkańskich namiętności. Czuliśmy się uprzywilejowni, że mogliśmy trafić na tę imprezę, przeznaczoną co prawda dla dość licznych, ale właściwie tylko tubylczych hodowców i miłośników tych zwierząt z Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Serbii. Nie słyszałam tu angielskiego czy polskiego, tak często obecnych w nadmorskich miejscowościach Chorwacji. Zresztą, aby dotrzeć do Šestanovac, oddalamy się od morza, jedziemy w góry, słowem – podążamy w głąb półwyspu, poza utarte przez autokary wypełnione turystami szlaki. Tu wkraczamy w inny, bardziej bałkański świat.

W przeciwieństwie do hiszpańskiej corridy bikijada jest bezkrwawą walką, rogi byków pozbawione są ostrych zakończeń. Nie chodzi o krwawą jatkę, o pokazanie dominacji torreadora – jest w tym wszystkim zachwyt nad pięknem i siłą zwierzęcia. Nie Hiszpania, nie Hemingway, ale raczej obrzędy ze starożytnej Krety.

Zastrzyk adrenaliny wśród uczestników wzmaga udział w zakładach lub filmowanie widowiska z niekoniecznie bezpiecznej odległości. W końcu setki kilogramów wypychające się nawzajem w stronę dość lichego drewnianego ogrodzenia mogą stanowić realne niebezpieczeństwo. W tle mieszają się podniecony głos komentatora, hałas cykad, gwar areny i „The Final Countdown.”

„Dobra borba! Oba dobra, oba dobra” -„Dobra walka! Oba dobre, oba dobre”

Największe i najsilniejsze okazy walczą na końcu. Nie jest łatwo wytrwać do końca, jeśli bikijada organizowana jest w lipcowym upale. Trzeba zaopatrzyć się w wodę, bo ceny napojów – jak to na tego typu imprezach bywa – są odpowiednio wyższe. Za to usługi gastronomiczne nie zawodzą – piekące się w całości prosięta i barany zachęcają do degustacji. Tym razem karmią nas góry, a nie morze.

Te prosiaki pochodzą z innego miejsca w Chorwacji, ale nie mogłam się oprzeć, by ich tu nie umieścić. Jakoś mój aparat pominął rzędy rusztów towarzyszące bikijadzie.
A szkoda… Pieczone prosięta i jagnięta to typowy widok w weekendy i podczas masowych imprez.

Kaštela – Środkowa Dalmacja

Widok na Kastelę

Magiczna siódemka
Położona wzdłuż jednej z adriatyckich zatok Kaštela to siedem kiedyś osobnych warowni strzegących dostępu na ląd. Punktem honoru dla każdego mieszkańca jest wyliczenie wszystkich siedmiu nazw – Kaštel Sućurac, Kaštel Gomilica, Kaštel Kambelovac, Kaštel Lukšic, Kaštel Stari, Kaštel Novi i Kaštel Štafilić. Każda z dawnych warowni kryje swoje tajemnice i warta jest uwagi. Tym bardziej że Kaštela pięknie prezentuje się od strony morza, jej kamieniste plaże oferują wiele atrakcji, a popołudniowy lub wieczorny spacer wzdłuż promenady z przystankami na posiłek w jednej z restauracji – najbardziej polecamy Baletną Skolę lub Intradę – jest cudownym wypoczynkiem. A gdy zapragniemy odmiany, wystarczy pojechać w górę, choćby ulicą Radun, i nacieszyć oczy widokami na okoliczne góry, całe miasto, zatokę i okalające ją wyspy. Cudowne miejsca na plener z pejzażem, pod warunkiem że schronimy się w cieniu, bo upał każe nam bardzo szybko polec. Muszę przyznać, że poniższy pejzaż powstał już po powrocie do Polski – przedstawia widok z domu gościnnej Jeleny, u której jedliśmy chleb, mięsiwo z warzywami, a wszystko to z domowego pieca. Cóż, przy tylu atrakcjach, które oferuje Chorwacja, ludzie wokół, można znaleźć czas tylko na szybkie szkice… Jedynie po powrocie łatwiej znależć czas na pisanie i malowanie na większym formacie.

Moje podróże

Jak to się zaczęło? Cóż, niektóre podróże, spotkania, a może – tak naprawdę – spora część przygód, które spotykają nas w życiu, wynika z różnych przypadków, nieoczekiwanych spotkań, dziwnych zrządzeń losu. Od szkolenia na temat promowania własnego biznesu online przez internet skończyło się na na blogu podróżniczym. A Chorwacja była tematem wielu ożywionych rozmów, które przyszło mi przeprowadzić. Trudno przecież nie polecać tego pięknego kraju innym. Dlatego z prawdziwą radością dzieliliśmy się opowieściami o ciekawych miejscach, ludziach, smakowitej kuchni, starannie planowaliśmy kolejne wyprawy, zachęcając kolejne osoby do podróży. I wszystko wskazuje na to, że bałkański bakcyl jest zaraźliwy…

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij